Wywiad z Anią Nowicką-Bała, właścicielką Wydawnictwa DLACZEMU. Młode wydawnictwo, które istnieje zaledwie ponad rok, a już ma na koncie kilkanaście pozycji książkowych i ogromny plan wydawniczy na 2018 rok. www.dlaczemu.pl

Skąd wziął się pomysł na wydawnictwo? Jak powstało?

Wydawnictwo rozpoczęło swoją działalność w styczniu 2016 roku, ale pomysł na jego założenie narodził się znacznie wcześniej. W moim domu książki zawsze były ważne. Przez lata uzbierało się ich aż 42 kartony, co stanowiło pewne wyzwanie przy przeprowadzkach. Cały trud kompensował jednak urzekający mnie od niepamiętnych czasów zapach książki, papieru, świeżego druku. Przyznaję więc, prowadzenie wydawnictwa i kawiarni było moim największym marzeniem. Coś z tyłu głowy zawsze podpowiadało mi, że fajnie byłoby pójść do księgarni i znaleźć na półce książki, które sama wydałam. Ponieważ nie mam talentu pisarskiego (choć zdradzę w tajemnicy, że trochę piszę… a zespół w wydawnictwie mocno mnie wspiera), to podjęłam decyzję, że pora zaryzykować i wkroczyć na drogę współpracy z autorami. Dodatkowym motywatorem do działania były problemy zdrowotne mojej córki, które niestety pociągały za sobą trudności w czytaniu, więc wymyśliłam, że pokażę jej, jak wygląda cały proces wydawniczy. Teraz często można spotkać ją na naszym stoisku podczas targów książek. Kolejnym czynnikiem, który zaważył na decyzji o założeniu wydawnictwa, była chęć współpracy z ludźmi, pragnącymi realizować swoje marzenia pisarskie. I oto cała historia.

Dlaczego nazwa DLACZEMU?

To słowo było niegdyś często używane przez moją młodszą córkę, która bardzo intensywnie odkrywała otaczający ją świat. Zamiast pytać „dlaczego”, używała zwrotu „DLACZEMU”. Ten ciekawy wyraz od razu przyszedł mi do głowy jako nazwa miejsca, w którym każdy może poznać siebie i dać się poznać innym.

Jakie książki wydajecie?

Na początku plan był prosty – zobaczymy, jacy autorzy zgłoszą się do nas. Ponieważ nie jest to wydawnictwo, które zaczęło od mojej książki i póki co nie kupujemy książek na zagranicznych licencjach, wyszliśmy z założenia, że będziemy wydawać twórczość polskich autorów – żeby widzieć w ich oczach radość z wydania własnej książki! W przypadku zagranicznych pisarzy nie mielibyśmy takiej szansy, stąd wybór był dla nas oczywisty. Tymczasem wydawnictwo samo obrało kierunek rozwoju. Wydajemy książki w większości dla kobiet i o tematyce kobiecej (sporo publikacji jest związanych z dziećmi) albo takie, które wprawdzie opowiadają mężczyźni, ale dotyczą spraw rodzinnych. Nie wiem, czy uda nam się kiedyś zmienić front, ale na chwilę obecną jesteśmy takim nietypowym wydawnictwem dla kobiet.

Czy w związku z tym w wydawnictwie pracują wyłącznie kobiety?

Prawie. Męską część zespołu współtworzą grafik i niezastąpiony magazynier.

W jaki sposób poszukujecie autorów? A może sami zgłaszają się do Was?

Nieustannie wypatrujemy nowych okazji i ciekawych ludzi. Jesteśmy otwarci na propozycje wydawnicze, które czasem przychodzą do nas mailem, a czasem osobiście, podczas rozmowy, przy okazji targów czy spotkań. Zdarza się również, że poszukujemy konkretnego tematu i wtedy staramy się pozyskać specjalistę w jakiejś dziedzinie. Następnym krokiem jest przekonanie go, że warto nawiązać z nami współpracę.

Jak wygląda sprzedaż i dystrybucja książek w DLACZEMU?

Zapewniamy sprzedaż w naszym sklepie internetowym oraz podczas targów – w tym roku będziemy obecni aż na 7 największych targach książki w Polsce! W czasie trwania książkowych eventów sprzedaż idzie naprawdę gładko, mamy też możliwość organizowania spotkań autorskich. Dystrybucja to kwestia zgoła odmienna, ale i tutaj patrzymy dalej – staramy się dotrzeć do konkretnych sklepów internetowych, niekoniecznie księgarni. Zatem jeśli dystrybutor nie zapewnia kontaktu do sklepów, zwracamy się do nich. I bardzo mocno stawiamy na sprzedaż bezpośrednią, z dużym zaangażowaniem autora podczas spotkań autorskich.

Jakie inne formy promocji książki stosujecie?

Przede wszystkim docieramy do blogosfery, czyli dopasowujemy blogerów do konkretnych pozycji wydawniczych. Wyszukujemy również powiązane tematycznie sklepy, w których możemy wystawiać nasze książki. Staramy się pojawiać nie tylko na największych imprezach, ale także całkiem kameralnych wydarzeniach, gdzie możemy zaprezentować nasz produkt w jakimś kontekście, nie tylko wstawiając go na półkę. Organizujemy też spotkania autorskie – inne dla beletrystyki, inne dla poradników, bowiem tym drugim często towarzyszą warsztaty praktyczne. Co więcej, już niebawem w Warszawie pojawi się nasz stacjonarny punkt sprzedaży, który będzie połączony z kawiarnią.

W jakich mediach społecznościowych reklamujecie się?

Przede wszystkim Facebook, Instagram, również bezpośredni kontakt z blogerami. Staramy się o pozyskiwanie patronów medialnych i w tym przypadku zawsze dbamy o ścisłe dopasowanie potencjalnego partnera do tematyki książki – dla „Ambasadorowej” było to Centrum Praw Kobiet.

Jaka jest Wasza misja?

Chcemy być inni, co znaczy – mniej formalni, bardziej ludzcy. Wyznajemy zasadę „krótkiego łańcuszka”, czyli połączenia między autorem książki a wydawcą. U nas twórca uczestniczy niemal w każdym procesie wydawania i sprzedaży książki. Z autorami staramy się także zaprzyjaźnić i w ten sposób nawiązać trwałe relacje. Dzięki temu tworzy się środowisko osób, które wzajemnie wspierają się i zapraszają na spotkania. W obecnych czasach zaufanie między autorem a wydawcą jest podstawą sukcesu. Sprzedaż nie zawsze przebiega tak dobrze, jak byśmy sobie tego życzyli, dlatego musi istnieć przekonanie, że każda strona działa na swoją wzajemną korzyść i że nikt nikogo nie oszukuje. Dajemy pełną przejrzystość w kwestii sprzedaży. Sam autor jest też zwykle mocno zaangażowany w promocję.

W jaki sposób najczęściej komunikują się z Wami autorzy?

Mailowo, zdecydowanie. Zauważyłam duży wysyp propozycji wydawniczych tuż po targach. Tę tendencję widać bardzo wyraźnie.

Co autor powinien napisać w mailu, aby zachęcić Was do wydania jego książki?

W mailu do wydawnictwa autor powinien zawrzeć przede wszystkim streszczenie książki oraz jej tekst. Zdecydowanie lepiej, gdy będzie to całe dzieło, bo to pokazuje, na jakim etapie znajduje się jego praca, czy jest skończona, czy też nie. Nie ukrywam, że te, napisane już w całości, mają największe szanse na wydanie. Mile widziana jest również krótka notka o sobie, życiorys w pigułce. Wracając jednak do najważniejszego zagadnienia – streszczenia – nadmienię, że powinno ono zawierać adnotację, dla jakiej grupy wiekowej/społecznej przeznaczona jest ta książka i czy dotyczy jakiejś problematyki, którą pisarz chciałby uwypuklić. Takie informacje ułatwiają nam później planowanie drogi potencjalnych spotkań autorskich i pozyskiwanie patronów medialnych.

Jakie zasady współpracy przedstawiacie swoim autorom?

Istnieją dwie możliwości współpracy: umowa wydawnicza z przeniesieniem praw lub umowa licencyjna. Nie zaliczkujemy dzieł. Książki beletrystyczne, które są ukończone, jesteśmy w stanie wydać w ciągu min 3 tyg. Jest to o tyle dobre, że sprzedaż możemy uruchomić wystarczająco szybko. Każdą umowę negocjujemy. Nie jest tak, że przesyłamy wzór umowy i jeśli nie godzisz się na nasze warunki, słyszysz “do widzenia”. Nasi autorzy otrzymują w pakiecie swojego osobistego opiekuna/redaktora, z którym spotykają się indywidualnie. Istnieje możliwość uczestniczenia raz w miesiącu w ogólnym spotkaniu wydawniczym. W czasie takich spotkań ustalamy szczegóły korekty tekstu i projekt okładki. Następny krok to przekazanie gotowego dzieła do drukarni. Oczekując na odbiór pierwszego nakładu, planujemy szczegółową promocję książki. A jakiś czas później mamy już i książkę, i dobrze dopracowany plan. Na początek drukujemy min. 500 szt., chyba że w trakcie sprzedaży zauważymy rosnące zainteresowanie – wówczas zwiększamy nakład. Autor otrzymuje swoje wynagrodzenie w zależności od przychodu. Procent jego zarobków również zależy od ilości sprzedanych książek. Im więcej się sprzeda, tym większy jest procent. Stawki procentowe są różne, średnio jest to 10-15%. Wydajemy też ebooki i audiobooki, a tam procenty są troszeczkę wyższe.

Czy prowadzicie również inne działania niż wydawnicze?

Z mojej inicjatywy powstaje kawiarnia Dlaczemu – miejsce, w którym będzie prowadzona sprzedaż książek, organizowane warsztaty literackie i promocje książek. Ten przyjemny, pachnący książkami i kawą lokal będzie połączony ze studio fotograficznym, miejscem warsztatowym i coworkingiem. Ruszamy w maju w Warszawie pod adresem Schroegera 90 lok. B.

Jaki jest Wasz plan wydawniczy na ten rok?

Na ten rok mamy zaplanowanych 40 pozycji, ale nie ograniczamy się wyłącznie do tego – przyjmujemy nowe propozycje i staramy się dopasować rozmiar zespołu do planów wydawniczych, nie odwrotnie.

Jakie to będą książki?

Będzie trochę poradników, książek dla dzieci, beletrystyka, również pozycja z serii DLACZEMRU i albumy fotograficzne.

Czy zauważyłaś jakąś ogólną tendencję co do tematyki książek?

Mamy prawdziwe zatrzęsienie książek dla dzieci. Każde wydawnictwo posiada dział dziecięcy, który tylko w tym się specjalizuje.

Czy macie normy wydawnicze?

Robimy rozeznanie. Autor dostaje do wyboru 4 okładki, a my sugerujemy tą, która naszym zdaniem pozytywnie wpłynie na sprzedaż i wizerunek dzieła. Autorzy są różni – jedni mówią, że oni są “tylko od pisania”, inni przychodzą do nas już z gotowymi wizjami okładek. Zawsze uwzględniamy uwagi autora, jednak ostateczna decyzja należy do wydawnictwa. Staramy się korzystać z naszej wiedzy i doświadczenia, aby marzenia autora były zrealizowane w całości.